Szłam raźnym krokiem jedną z uliczek Barcelony. Piękny majowy dzień,
słońce przyjemnie świeciło, a dookoła rozbrzmiewały klaksony samochodów. Ubrana byłam w moją ulubioną sukienkę i
właśnie zmierzałam w stronę Camp Nou, żeby przekazać Milanowi jego ‘szczęśliwy’
zegarek, który zostawił u mnie poprzedniego dnia. Wydzwaniał do mnie od rana,
że jest mu niezbędnie potrzebny. Skoro jest on dla niego taki ważny to nie
rozumiem, dlaczego sam o nim nie pamiętał. Jednak, że akurat miałam wizytę u kosmetyczki, której gabinet znajdował się
niedaleko stadionu, postanowiłam mu go dostarczyć. W końcu powinno się zaliczyć
przynajmniej jeden dobry uczynek na dzień, czyż nie?
Zdjęłam okulary przeciwsłoneczne i właśnie chciałam
przeczytać sms-a od Sol, gdy nagle usłyszałam pisk opon i przeciągłe trąbienie.
Rozejrzałam się. Znajdowałam się na środku ulicy, a tuż obok mnie stał najnowszy
model Ferrari.
-Madre Mia! Patrz jak chodzisz, kobieto! Prawie cię
przejechałem- wykrzyknął facet, który wychylił się z tego cudeńka.
Nie docierało do mnie do końca, co tak właściwie się działo,
ale próbowałam zachować spokój.
-O ile się nie mylę to jestem na pasach-odparłam i
rozejrzałam się triumfalnie.
-Ale jest też takie coś jak sygnalizacja świetlna, z której
ludzie zazwyczaj korzystają-powiedział z pogardliwym uśmieszkiem.
-Naprawdę ? dobrze, że mnie oświeciłeś- prychnęłam.
Zsunął z oczu ciemne okulary, a ja ujrzałam nieziemskie
czekoladowe tęczówki.
-Naraz następny uważaj-powiedział jeszcze i spojrzał w
lusterko wsteczne.
Za nim zdołał się już zrobić spory korek. Niektórzy ludzie powysiadali ze swoich
samochodów i patrzyli co właściwie się stało. Inni ograniczyli się do
intensywnego trąbienia.
Że też wcześniej tego nie słyszałam ?
-Jasne-powiedziałam i szybko zeszłam na chodnik.
Ruszyłam przed siebie nawet się nie oglądając.
Nic nieznaczące spotkanie z nieznajomym.
Wtedy nawet bym nie pomyślała, że niedługo nasze drogi
znów się zejdą.
"Ludzie spotykają się w różnym miejscu i czasie.
Mijają, przechodzą.
Czasem nic z tego nie wynika.
Czasem wynika wszystko."
Świetny rozdział ;> oj, ja też mam własną logike przechodzenia po pasach :D jestem zaintrygowana ich dalszymi losami. Pozdrawiam ;)
OdpowiedzUsuńNo, no.. Co za spotkanie :p Czekam na więcej!
OdpowiedzUsuńInteresująco się zaczyna. Ciekawa jestem, jak potoczą się dalsze losy Lii i czy spotka swojego "oprawce" :D Informuj mnie, proszę, o nowościach na GG: 8675263, lub na blogu: www.el--tiempo--de--ti.blogspot.com. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń